ŚLUB PLENEROWY W OGRODZIE BOTANICZNYM

PRZYJECIE W IMPRESJI W ZABRZU

Uczucie które ich spotkało jest powszechniejsze niż zlew w kuchni. Bezwstydnie panoszy się po playlistach i kartach powieści. Jest naszym rówieśnikiem, towarzyszy nam odkąd istniejemy, ba bez niej byśmy nawet nie istnieli. Tyle o niej słyszeliśmy, tyle nam opowiedziano a jednak jeśli zechce i tak nas zaskoczy.
Miłość, bo tak ma na imię, nieustanie kpi sobie z rozpisanych planów. Nagle stawia na naszej drodze tą drugą połowę, bratnią duszę, czy innego cwaniaka i wszystko się zmienia.
Tych dwoje też uległo jej sile. Może nie od razu, wcześniej mijali się przecież na tych samych, szkolnych korytarzach. Wtedy to jeszcze nie wystarczyło, ale coś dbało by nie uciekli od siebie za daleko. Nie wiem czy to przeznaczenie, czy astrofizyczny bęben maszyny losującej (o ile coś takiego istnieje), ale wreszcie udało ich się ze sobą zderzyć. I choć ona nie jest Esmeraldą a on nie ma teściów Kapuletów powoli piszą własną historie miłości. Historie inną niż wszystkie do tej pory znane. Pamiętać o niej będziemy nie tylko dzięki tym zdjęciom.